sobota, 26 stycznia 2013

Milczenie

Czasem milczeniem wyrażamy więcej niż tysiącem słów...
Milczę więc, oddając się przyjemnościom zapachów, smaków i obrazów...

Chleb upiekł Bartek... I jest niebiańsko pyszny.. Nie wymaga żadnych dodatków prócz masła lub oliwy...
Wkrótce dodam przepis.






środa, 23 stycznia 2013

Passion 4 food

W pewnym polskim filmie z Ewą Kasprzyk, którego tytułu nie pamiętam padło stwierdzenie w kierunku jej filmowego żarłocznego syna, które towarzyszy mi odkąd ok 15 lat temu je usłyszałam po raz pierwszy. Myslę o określeniu "chodzący przewód pokarmowy"....
Bo widzicie, chodzi o to, że ja chyba naprawdę nim jestem!

Własnoręcznie lepię ravioli

Problem w tym, że niestety nie należę do grona "jadających na ząb". Lubię jadać do syta lub jak wolę: "po korek". Dużym utrudnieniem jest też fakt, że jem tylko to na co aktualnie ma potrzebę moje podniebienie. A miewam niekiedy bardzo trudne do zrealizowania potrzeby smaku.
Pilnie słucham

Aż strach pomyśleć co czeka mnie, a może raczej Bartka jak już będę w ciąży....
Nasze paluszki- zastanawiamy się nad kupnem takiego cacka

Mowiąc o podniebieniu nie mogę nie wspomnieć o mojej dużej umiejetności zapamiętywania i rozpoznawania smaków. Odkryłam to w Dark Restaurant, kiedy zgadłam co jadłam włączając w to plejadę przypraw, jakimi potrawy były przyprawiane. Dodam, że szef kuchni z premedytają używa przypraw i składników, których nie kupimy w pierwszym lepszym sklepie.

Ostatnio dużą rozkoszą smakową dla mnie było ravioli na warsztatach kulinarnych u Andrzeja Truchlewskiego z Passion4food "włoskie smaki". To było najpyszniejsze ciasto makaronowe jakie jadłam w życiu!


 Do wyrobu ciasta na 1kg mąki zużytych zostało 60 jaj!!
W najbliższą niedzielę idziemy na kolejne- Smaki Zimy...

niedziela, 20 stycznia 2013

Pożegnanie choinki

Mam w zwyczaju ubierać choinkę na początku grudnia, by chociaż trochę przenieść do domu nastroju świątecznego, który na długo przed tym gości już w witrynach sklepowych. Prawda jest też taka, że choinka w nowym roku działa mi już na nerwy i muszę zbierać w sobie dużo energii, żeby zabrać się za jej rozebranie.
Podobieństwo?

Dziś nastał ten dzień, w którym znowu wkurzam się na bombki, które zabierają połowę miejsca w szafie, i lampki które chyba już zawsze będę pakować splątane, licząc, że nastrój przedświąteczny da mi w przyszłym roku więcej cierpliwości.
Leniwe poranki

O dziwo nasze tegoroczne drzewko w ogóle nie gubiło igieł.. No przynajmniej dopóki go nie dotykaliśmy. Barek po mistrzowsku rozparcelował choinkę niczym indyka. Zmieściła się w trzy worki plus wiadro z ziemią, które było w pakiecie.
Kwieciście

Pokój znowu wydaje się duży, a powietrze jakby świeższe.
Z deklaracji odnośnie hiacyntów danej sobie kilka dni temu udało mi się skorzystać dopiero dziś, choć podchody robiłam już dwukrotnie - w ikei nie było (i nie ma do dziś, co wydaje mi się dość dziwne) a obi miał inwentaryzację, więc nie zamawiali nowego towaru.
Prezent od rodziców

Kupiłam jednak tylko pięć... Jakoś mam wrażenie, że w ubiegłym roku kosztowały ok 2zł.. W tym ponad 4!!!
Sypialnia

Tymczasem zima w pełni i zapowiadają jej kolejną falę uderzeniową... O ile śnieg jest dla mnie ok, tak prognozowane -20 st. już nie...
Kawałek łazienki


niedziela, 6 stycznia 2013

Rozpaczliwie potrzebuję kolorów!

Wróciliśmy z Wisły. Plan był niemalże doskonały - jedziemy na kilka dni w góry, będziemy dużo spacerować, mróz, który tam wciaż prezentują pogodynki i pogodynkowie miał na dobre odciąć mnie od choróbsk na ten sezon, śnieg miał być paneceum na Poznańską pluchę i wszędobylską szarugę.


Wyjazd miał być też ostatnim oddechem przed powrotem do pracy... Po miesiącu wolnego! Pierwsze dwa tygodnie gniłam w domu z chorobą, później Święta i tydzień przymusowego urlopu. Wierzcie lub nie ale mimo pełnej swobody w dysponowaniu swoim czasem i wysypiania się za wszystkie czasy- szczerze się za nią steskniłam!

Ostatecznie spędziliśmy wprawdzie kilka dni w Wiśle, ale prócz codziennego spaceru do Chaty Olimpijczyka na obiad, nie zrealizowaliśmy ani jednego punktu na naszej niezapisanej liście. Deszcz postanowił dosięgnąć i tamte rejony. Po białych czapach nie ma śladu, uliczki płyną strugami deszczu i błota, jednym słowem nastała ciemność... 

Fajnie opisuje to Hanka Lis na swoim blogu "Najgorsza będzie szarość, która nastąpi po stanowczo za krótkiej migawce, która nie wiedzieć czemu wystarczy, by całą porę roku nazwać złotą. Jaka złota polska jesień. Złoty tydzień, może dwa. A potem połknie nas szarość. Ten nieokreślony bury ton, który wraz z opadnięciem z drzew ostatnich liści spadnie na nas jak brzydki, sprany, stary koc."...

Tu krzyknę z nią: Rozpaczliwie chcę kolorów! Pełnych, nasyconych i apetycznych!

Jutro lecę po hiacynty! W różniastych kolorach! Kupię z dziesięć! Albo i dwadzieścia!

Na tą myśl już mi lepiej :)

Wszystkie zdjęcia z Pinterest.com

piątek, 4 stycznia 2013

Tapety 3D

Jak już pewnie pisałam zabieramy się za remont- czas nie tylko odświeżyć mieszkanie, ale przede wszystkim wykończyć wszystko to, co przez 3 lata nie zostało w nim zrobione jak powinno. Pod młot, a własciwie pędzel idzie właściwie każde pomieszczenie prócz garderoby. W salonie trzeba wygłaskać ściany po zbyt licznych jak na moje oko pęknięciach w ramach "pracy budynku" i zbyt wielu niedopatrzeń Pana, który nam je wykańczał poprzednio.. Być może skusimy się na małą zmianę koloru?
Łazienka- na nią farba czeka od 2 lat.. Nie znaleźliśmy w sobie jednak tyle determinacji, żeby ją ostatecznie pomalować- kolor kremowa perła. Celem było rozjaśnie ie i rozświetlenie tego małego i ciemnego pomieszczenia. O ile farba się nie przeterminowała.. ;)
Sypialnie czeka sporo zmian, bo chcę wytapetować ścianę za łóżkiem, zmienić kolor pozostałych, zamówić wreszcie wezgłowie i położyć wykładzinę. Poza tym czeka nas wymiana materca- wybór padł na termoelastyczny oraz kupno kilku gadżetów spójnych z mową kolorystyką.
Przedpokój czeka ubranie ścian w panele ścienne, o czym już pisałam, pozbycie się półek na książki i kupno jakiegoś pożądnego mebla, który wytrzyma ich ciężar, zmiana koloru ścian, zakup lampy i ram na grafiki do mojej małej galeryjki...
Zacznę dziś od tapet, ponieważ wiele się zadziało w tej dziedzinie, i bynajmniej nie mam tu na myśli fototapet. Moje postrzeganie zwykle, ładnych ale i przeciętnych tapet odmienił katalog wynaleziony z Martą w Castoramie firmy DID WALLPAPER, które są po prostu wyjątkowe. Mają w ofercieserię, która wygląda jak fotografie różnych materiałów.. Fotografie 3d!
Są futra, skóry, drewna i inne.. Zdjęcie tego nie oddaje ale na zywo robi piorunujące wrażenie!
Mój wybór padł jednak na Eijffinger American Classics 350480. Mamy tapetę tej klasy w kuchni i sprawdza się idealnie. mimo temperatur, wilgoci i szorowania..

Pozdrawiam ciepło wszystkich tu zaglądających!